Jak nie oszczędzać, czyli pułapki, w które wpadamy na codzień.

Jak nie oszczędzać i uniknąć wpadania w pułapki marketingowe. Promocje, obniżki, rabaty, gratisy, tanie produkty, wielosztuki - cała prawda o zakupach.

0

pieniadzeWysokie koszty życia i niskie zarobki sprawiają, że poszukujemy oszczędności wszędzie, gdzie tylko się da. Niestety, w pogoni za dodatkową gotówką wpadamy w pola minowe, które nie tylko nie pomagają nam oszczędzać, ale wręcz szkodzą naszym portfelom. Zazwyczaj nie jesteśmy świadomi tego typu błędów. Pora to zmienić. Dowiedzmy się jak nie oszczędzać, dokonywać świadomych i przemyślanych wyborów oraz na co zwrócić uwagę przy podejmowaniu zarówno codziennych jak i tych rzadszych decyzji zakupowych. Sprawdźmy, jaki wpływ mają na nas promocje, rabaty, obniżki, gratisy, upominki, dodatki oraz wyjątkowe okazje cenowe i pseudo atrakcyjne oferty. Zobaczmy, jak w pogoni za oszczędnościami robimy zakupy.

Polowania na promocje

Kiedy musimy martwić się o pieniądze, na co dzień dokonujemy zakupów w promocyjnych cenach i poszukujemy tak zwanych okazji. Nie wszystkie promocje są jednak opłacalne. Zdarza nam się na przykład podróżowanie do odległego marketu sieciowego w celu zakupu trzech produktów o parędziesiąt groszy tańszych niż w pobliskim sklepie. Oczywiście, na samym ich zakupie zaoszczędzimy, ale czy rzeczywiście taka praktyka nam się opłaca? Przecież podróż kosztuje, szczególnie jeśli dojeżdżamy do punktu handlowego samochodem. Za komunikację publiczną również należy zapłacić. Ile czasu stracimy na dojazd w tą i z powrotem, ile pieniędzy? Przeliczmy, czy to rzeczywiście ma sens.

Zwroty „promocja”, „taniej”, „najtaniej” czy”wyjątkowa okazja” potrafią zamydlić nam oczy. Kupujemy rzeczy, które mają mieć niższe ceny, choć często ich koszt nie jest mniejszy niż zazwyczaj, a bywa nawet większy. Zdajemy się zapominać o standardowej cenie produktu, do której jesteśmy przyzwyczajeni i wydaje nam się, że jak coś już jest w promocji, to rzeczywiście można to kupić taniej. Bardzo dużo sieci handlowych hipnotyzuje klientów przyciągającymi hasłami, sugerującymi obniżki i rabaty, które często nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Zwróćmy na to uwagę.

Więcej za mniej?

Popadamy także w obsesję na punkcie ofert typu „drugi produkt za grosz”/”za pół ceny”/”trzy w cenie dwóch”. O ile proponowane w ramach takich promocji produkty są naszymi ulubionymi, używamy ich często i naprawdę nam się przydają, możemy je kupować. Rzeczywiście uda nam się zaoszczędzić parę złotych. Czy jednak naprawdę zawsze myślimy o tym, czy dany produkt jest nam potrzebny? Oczywiście, że nie. Zachwyceni pseudo opłacalnością zakupu kilku sztuk w niższej cenie, zabieramy ze sobą do domu coś, co możliwe, że w ogóle nam nie przypasuje. Później żałujemy, bo uświadamiamy sobie, że omamiły nas komunikaty marketingowe. W zapasach zostają nam niepotrzebne produkty, które być może nigdy nie będą wykorzystane – a pieniądze, które na nie poświęciliśmy, mogliśmy przeznaczyć na coś znacznie ważniejszego.

Podobnie ma się rzecz z usługami. Powszechnym błędem przez nas popełnianym jest godzenie się na wyższy  abonament (na przykład telekomunikacyjny). Przedstawiciele handlowi dostawcy wyjątkowo skutecznie potrafią przekonać nas, że pakiet usług jest bardziej opłacalny od wybranego przez nas niskiego planu taryfowego. W efekcie do internetu domowego dodajemy telewizję z ogromną ilością programów, której nie mamy czasu oglądać oraz telefon stacjonarny, z którego prawdopodobnie nigdy nie skorzystamy. Niby taniej, bo każda usługa w pakiecie bardziej się opłaca, jednak czy dodatkowe usługi w ogóle mają sens w naszym przypadku? Przemyślmy, zanim podpiszemy wiążącą umowę na kilka lub kilkanaście miesięcy.

Uwaga na gratisy

Jeszcze bardziej niebezpieczne są oferty typu „gratis” i „za darmo”. Do zakupu jednego produktu lub kilku rzeczy danej marki czy koncernu otrzymujemy drobny gratis. Może to być kubek, ściereczka, małe akcesorium, nalepka, magnes na lodówkę czy notesik. Uwaga! W większości przypadków za gratis tak naprawdę dopłacamy! Sam produkt z dodatkiem, który ma być „za darmo” jest droższy od tego bez upominku. A czy rzeczywiście potrzebujemy tej pierdoły dodanej do niego? Chyba nie. Łapiemy się jednak w sieć promocyjną jak ryby na przynętę. Jeszcze gorzej, jeśli kupujemy kilka zupełnie niepotrzebnych produktów, aby „dozbierać” do gratisu. Ekonomika żadna, działanie bezsensowne, wręcz idiotyczne. Nie myślimy, to ludzkie, ale czy nasz portfel nam wybaczy?

Gratisy dodawane są do głównie do drobnych produktów użytku codziennego, ale zdarzają się także te, które mają przyciągnąć do zobowiązań umownych, marketingowych i zakupów znacznie droższych – na przykład nieruchomości. Tu jednak pojawia się pułapka, której nie jesteśmy świadomi – wysoka wartość upominku często dodawanego do zakupu mieszkania w inwestycji deweloperskiej może oznaczać konieczność uwzględnienia w naszym rozliczeniu podatkowym! W wolnym tłumaczeniu oznacza to, że od gratisu wartego powyżej 100zł, lub o koszcie jednostkowym produkcji powyżej 10zł będziemy musieli odprowadzić podatek! Czy nie lepiej opłaca nam się wynegocjować ze sprzedającym cenę niższą o wartość gratisu?

O jakości słów kilka

Oszczędności wymagają od nas zakupów produktów użytku codziennego niższej jakości, za dużo mniejszą cenę. Omówmy ten przypadek na przykładzie płynu do mycia naczyń. Za ten gorszy zapłacimy nieco powyżej złotówki, jednak jego wysoki stopień rozwodnienia sprawi, że będziemy musieli kupić więcej butelek, ponieważ będzie się szybko kończył. Dajmy na to, że potrzeba nam będzie około sześciu w miesiącu, podczas gdy płyn gęsty, dobrze pieniący się, renomowanej marki, wystarczyłby nam na dużo dłuższy czas i w efekcie koszty zmywania byłyby niższe niż przy użyciu płynu niskiej jakości. Podobna sytuacja ma się w przypadku syropów zagęszczonych i kosmetyków  (szczególnie tych do kąpieli i pod prysznic oraz szamponów).

Jeszcze gorzej postępujemy, jeżeli zakupujemy najtańsze produkty, mające  posłużyć przynajmniej kilka lat. Należą do nich między innymi artykuły gospodarstwa domowego, RTV, materiały wykończeniowe, meble i tym podobne. Te tańsze bardzo szybko się niszczą i psują. Już nawet po kilku miesiącach wymagają wymiany. Lepiej jest zainwestować w droższe, o wyższej jakości, które naprawdę zostaną z nami na dłużej i będziemy mogli z nich korzystać przez wiele lat, nie obawiając się o awarię. Zauważmy, że produkty bardziej renomowane, droższe, wyższej jakości zazwyczaj mają również dłuższy okres gwarancji, w którym będziemy mogli je naprawić za darmo. Przez cały czas jej obowiązywania nie musimy się martwić o wymianę na nowszy model.

Wnioski

Podsumujmy naszą bezmyślność. Kupujemy na siłę produkty tańsze, promocyjne, nie zwracając uwagi na to, czy naprawdę nam się to opłaca. Zaopatrujemy się w rzeczy niepotrzebne, lub dokonujemy zakupu zbyt dużej ich ilości. Łapiemy się na gratisy, które w rzeczywistości nimi nie są. Nie zwracamy uwagi na jakość, która jest istotna i może przyczynić się do częstszego wydawania mniejszych kwot, a w konsekwencji ogólnie wyższych kosztów. Róbmy zakupy świadomie. Tak samo starajmy się dokonywać transakcji wiążących, takich jak podpisywanie umów na dostawę usług. Analizujmy za i przeciw. Nie zwracajmy uwagi na komunikaty marketingowe, zamiast tego sami sprawdźmy, co istotnie może nam pomóc zaoszczędzić. Bądźmy mądrymi konsumentami, dokonującymi przemyślanych i przede wszystkim –  naprawdę niezbędnych zakupów. Nauczmy się w końcu, jak nie oszczędzać!

BRAK KOMENTARZY

Dodaj komentarz