Zanim pójdziesz na zakupy, poznaj sztuczki producentów żywności.

0

Producenci żywności zrobią wiele, żebyśmy wybrali właśnie ich towar. Niektórzy nawet posuwają się do tego, że łamią prawo.

Nie kieruj się nazwą. Kiełbasa chłopska. Nazwa sugeruje, że powstała w oparciu o starą, tradycyjną recepturę. Nic bardziej mylnego. Tym bardziej, że na opakowaniu można przeczytać, że to kiełbasa drobnorozdrobniona, wysokowydajna. Kolejność składników podanych na opakowaniu jest bardzo istotna. Jeśli któryś jest na początku oznacza to, że w danym produkcie jest go najwięcej.

Nie wierz w to, co widzisz. Z czego mógł powstać ser, na którego opakowaniu jest koza? Teoretycznie z koziego mleka – jeśli producent nie obszedł prawa. Ale bardzo możliwe, że jest ono tylko dodatkiem do krowiego, tańszego surowca. Dlatego warto czytać skład.

Policz tłuszcz. Masło powinno zawierać co najmniej 80% tłuszczu. Tymczasem nieuczciwi przedsiębiorcy, by obniżyć koszty „odchudzają” ten produkt. Dlatego jeśli w składzie, znajdzie się informacja, że tłuszczu jest mniej, towar nie powinien być nazwany masłem.

Sprawdź datę. My, konsumenci, doceniamy produkty jak najmniej przetworzone. Mlekiem świeżym nie powinno nazywać się jednak produktów pasteryzowanych. Przechodzą obróbkę termiczną, dzięki czemu wydłuża się termin przydatności do spożycia, ale nie są już to towary świeże.

Cyfra na jajku. Szukając jaj, nie kieruj się nazwą na opakowaniu. Może sugerować, że pochodzą od kur, które większość życia spędziły na ukwieconej łące, a w rzeczywistości zniosły je ptaki z chowu klatkowego. Naucz się czytać kody widniejące na opakowaniu lub skorupce jajka. Cyfra znajdująca się przed kodem kraju (np. Polska-PL) informuje o systemie utrzymania kur: – jeśli pierwsza jest liczba 3, jajka pochodzą z chowu klatkowego, – 2 – z chowu ściółkowego, – 1 – z chowu o wolnym wybiegu, – 0 – z produkcji ekologicznej.

BRAK KOMENTARZY

Dodaj komentarz