Kim był Michael Jackson?

0

Kim był Michael Jackson? – to rzecz jasna pytanie retoryczne, bo czy jest ktoś taki na świecie kto nie słyszałby o Michaelu, królu muzyki pop? Nie mam zamiaru rozpisywać się na temat jego bio i dyskografii, możecie przeczytać o nich na wielu innych stronach. Ja chciałabym napisać kilka słów o Michaelu, o tym jakim go zapamiętają miliony fanów. Geniusz czy dziwak; skromny, wrażliwy człowiek czy wariat, któremu pieniądze uderzyły do głowy? Jedno jest pewne – takiego talentu muzycznego może mu pozazdrościć wielu artystów i pseudoartystów, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy o sławie i pieniądzach nie decyduje talent, lecz dobry „look”, ciekawy, nierzadko rozbierany teledysk i hałas wokół swojej osoby. Można by powiedzieć, że Michael też wiedział co robić, aby wzbudzać zainteresowanie mediów, jego coraz jaśniejsza skóra, jego zupełnie zmieniony nos, liczne operacje plastyczne – nie da się ukryć, że król popu miał problemy z akceptacją własnego ciała. Michael jako chyba jedyny znany człowiek na świecie drastycznie zmienił swój wygląd, nie obijając w bawełnę, z afroamerykanina stał się biały… Z tą zmianą koloru skóry są dwie teorie, pierwsza jakoby Michael z własnego „widzi misie” postanowił się wybielić, druga zaś mówi o rzadkiej chorobie skóry zwanej Vitiligo (bielactwo nabyte). Vitiligo jest schorzeniem skórnym o niewyjaśnionej do końca etiologii, dotyka około 1% populacji i źle wpływa na stan psychiczny chorego. Kiedy niedawno oglądałam zdjęcia Michaela, sama się zadziwiłam, ponieważ, faktycznie, na wielu z nich są widoczne większe lub mniejsze plamy i przebarwienia. Rodzina i lekarze króla zgodnie poświadczali jego chorobę, sam Michael w wywiadzie dla Oprah w 1993 roku przyznał, iż cierpi na poważny defekt skóry, który wiąże się z zanikiem pigmentu. Być może Jackson naprawdę cierpiał na ciężka chorobę, jeśli tak było, musiał bardzo przeżywać nagłówki gazet, plotki i wyśmiewające artykuły o jego rękawiczkach i maskach na twarzy. Dla mnie, jako fanki jego muzyki, sprawa choroby, jak i sprawa domniemanego molestowania seksualnego, nie są ważne, ja wciąż od wielu, wielu lat jestem pod wrażeniem jego muzyki i niezwykłych układów tanecznych, bo Jackson oprócz śpiewania był według mnie fantastycznym tancerzem. Jego dryg widać było gdy już jako dziecko występował na estradzie z The Jackson Five, mały chłopiec nie mógł dosłownie wytrzymać ani chwili bez tańca, a trzeba przyznać, że muzykę czuł jak mało kto. Liczba jego hitów jest długa, lubię co jakiś czas wrócić do przebojów, które śpiewał z The Jackson Five, jak chociażby „I want you back” czy „Abc”, jego późniejsze solowe płyty są absolutnie bezkonkurencyjne, pierwsze miejsca na listach przebojów „Bad”, „Thiller”, „Beat it”, Smooth criminal” czy „Dirty Diana” – to piosenki, które przejdą do historii i ciężko będzie jakiemukolwiek artyście dorównać Jacksonowi. Wrażliwy człowiek, który tak naprawdę nie miał dzieciństwa, chłopczyk który dorastał w świetle fleszy, wspaniały, dobry, bardzo utalentowany piosenkarz i tancerz odszedł na zawsze, pozostawił po sobie wiele wspaniałych albumów i miliony fanów. Czy teraz, po jego śmierci, ważne jest co robił w swoim życiu prywatnym, czy chorował, dlaczego nosił maski na twarzy? Uważam, że to co najważniejsze, czyli jego muzyka, zasługuje na szacunek i pamięć, ceńmy artystę po jego dorobku, a nie po kolorze skóry!

BRAK KOMENTARZY

Dodaj komentarz